Czy „ekorodzic” to zły rodzic?

31 sierpnia 2016 Tagi , , , , , ,

Ostatnimi czasy trwa w polskich mediach nagonka na ludzi starających się żyć zdrowo, szczególnie na wegan. Co rusz pojawiają się informacje o tym, że ktoś zagłodził dziecko, kota lub spowodował trwały uszczerbek na zdrowiu. Takie informacje słusznie budzą sprzeciw oraz zaniepokojenie. Ale czy widzimy całość sytuacji?

Jedna strona medalu

Pojawiające się w internecie i wiadomościach informacje dotyczące rażących zaniedbań rodziców oraz „znachorów” względem dzieci powodują, że wielu ludzi traktuje wegetarian, wegan, oraz na przykład osoby, które mają obiekcje wobec szczepionek jak oszołomów. Warto zauważyć iż media głównego nurtu nigdy nie podają pozytywnych przykładów wychowywania dzieci w sposób ekologiczny. Całych rodzin, które są dziś wegetariańskie, a nawet wegańskie jest w Polsce coraz więcej. Ich dzieci nie cierpią na żadne zaburzenia, rozwijają się prawidłowo. Każdy rozsądny człowiek oraz rodzic wie, że musi jeść zróżnicowanie, niezależnie od stylu jedzenia, by być zdrowym. Co roku do szpitali i placówek opiekuńczych trafiają setki dzieci, które są po prostu zagłodzone. I to nie dlatego, że rodzice byli weganami, a dlatego, że po prostu ich nie karmili i zaniedbywali je. Tak samo w przypadku głośnych spraw w przypadku rodziców, niska waga a nawet śmierć dziecka nie wynikała z faktu iż rodzice wprowadzili wegańską dietę, lecz dlatego że dieta ta była bardzo uboga. Media podawały nawet co jadło tamto dziecko. Niezależnie od przekonań rodziców żadne dziecko nie mogłoby zdrowo rozwijać się na soku jabłkowym i sojowym.

Zdrowy rozsądek

Głośną ostatnimi czasy sprawą były tak zwane ospa party, gdzie rodzice przyprowadzali swoje dzieci, aby bawiły się wspólnie z dziećmi chorymi na ospę, w celu zwiększenia ich odporności. Miało to doprowadzić do zarażenia się chorobą, a w dalszych konsekwencjach do śmierci nieszczepionego na ospę dziecka. Samo istnienie ospa party ma wątpliwe zastosowanie, ponieważ nawet dzieci szczepione mogą zachorować i szczepionka wcale nie eliminuje tego problemu raz na zawsze. Lecz jak się okazuje dziecko, które media okrzyknęły ofiarą tych spotkań i zabaw było chore na sepsę, nie na ospę. Tego już nie podano jako sprostowania do publicznej wiadomości. Ludzie, którzy mają wątpliwości co do szczepionek nie wyrażają swojego niepokoju bezpodstawnie, lecz powinni również zachować zdrowy rozsądek. Niestety większość sytuacji, gdzie dzieci są ofiarami, wynika przede wszystkim z naiwności rodziców, albo nawet wiary w to, że w ten sposób pomogą swojemu dziecku. Słuchają oni niewłaściwych ludzi, oddają im zbyt wielką władzę nad sobą. Żaden rodzic, któremu zależy na zdrowiu dziecka nie powinien odcinać się od lekarzy medycyny i oddawać go w ręce choćby najbardziej sławnej osobistości medycyny alternatywnej. Nawet sami naturopaci tego nie oczekują. Ponadto zanim wprowadzi się dziecku jakąkolwiek dietę, najpierw trzeba ją zaplanować, tak by niczego w niej nie brakło. Jeśli jest to trudne w danych warunkach i istnieje zagrożenie niedoborami, nie wolno wprowadzać takiej diety.

Podejrzani ekorodzice

Z drugiej strony również wszyscy ci, którzy z niepokojem patrzą na wychowanie niektórych dzieci, powinni dwa razy zastanowić się czy również nie są zbyt łatwowierni. Często nawet na zupełnie niewinne zachowanie rodzica, czyli na przykład na fakt, że dziecko dostaje własnoręcznie wyhodowane warzywa z domowego ogódka, lub odmawia mu się dawania słodyczy i karmienia ich przekąskami, patrzą jak na zbrodnię. Widząc łzy dziecka, które domaga się czekoladki czy loda, wielu jest w stanie stwierdzić, że rodzice męczą swoje pociechy i się nad nimi znęcają.Wielu z tych obrońców dzieci jest w stanie nawet za własne pieniądze kupić słodycze i mu dać. W przypadku zdrowych dzieci to jeszcze pół biedy, lecz dzieci chorujące na nietolerancje mogą nawet z tego powodu wylądować na pogotowiu. Tymczasem najczęściej wcale nie wynika to ze złej woli rodziców, ale z ich troski. Nie wiadomo czy w domu nie czekają na dziecko słodkie, ale znacznie zdrowsze przekąski. Nadmierne atakowanie i krytykowanie rodziców powoduje u nich stres. Tymczasem tylko oni sami powinni decydować co jest najlepsze dla ich dziecka. Niestety w wielu przypadkach muszą to jak karmią swoje pociechy ukrywać, by nie stać się ofiarą nagonki.

Skąd to się bierze?

Warto zastanowić się nad tym, skąd w mediach taka niechęć do „eko rodziców” i osób starających się żyć zdrowo, a w rezultacie również niechęci społeczeństwa. Okazuje się, że po prostu ci, którzy rzeczywiście wiedzą jak zdrowo żyć, mają dużo rozsądku i naprawdę troszczą się o dzieci, oraz siebie, są zdrowsi. A co za tym idzie nie kupują takiej ilości leków jak do tej pory. Współcześnie wiele nawet całkiem zdrowych dzieci, nie rusza się nigdzie bez torby pełnej suplementów. To oczywisty zysk dla ich producentów. Większość reklam w telewizji dotyczy leków i suplementów diety. Jeśli rodzice przestają oglądać reklamy i się nimi kierować, a wybierają sposoby na zdrowie nie tylko tańsze, ale mniej inwazyjne, to klientów znacząco ubywa. Co gorsza dziecko wychowane w ten sposób będzie takie nawyki przekazywało dalej. A więc i z przyszłych pokoleń nie będzie zysku. Lęk przed utratą monopolu jest zbyt duży, by przejść obok tego obojętnie.

Poprzedni

Dlaczego zdrowa dieta nie pomaga schudnąć?

Aplikacja, która ułatwia chudnięcie.

Następny

Dodaj komentarz